sobota, 15 maja 2010

ziołowo i kulinarnie

Do moich balkonowych ziółek dołączyła jeszcze mięta pieprzowa - pachnie obłędnie.
I tak właśnie dopełniło się już całkowicie miejsce na parapecie - nie wcisnę już nawet szpilki.

A na obiadek kuchnia serwowała pałki z kurczaka z serkiem śmietankowym i rozmarynem, młode ziemniaczki z wody z koperkiem i sałatkę z porów z jabłkiem.


A oto i szczegóły.

Kurczak:
  • pałki z kurczaka
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • serek śmietankowy do kanapek
  • świeży rozmaryn
  • olej/oliwa
  • sól
Do naczynia żaroodpornego wkładamy cebulkę pokrojoną na ósemki i obrane i przekrojone ząbki czosnku. Kurczaka myjemy i osuszamy, solimy i smarujemy olejem. Pod skórkę wkładamy po łyżce serka i kawałek świeżego rozmarynu. Układamy w naczyniu na cebuli i wstawiamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na godzinkę (niczym nie przykrywamy - pieczemy na środku) Pycha.

Sałatka z pora:
  • por
  • jabłko
  • sok z cytryny
  • majonez
  • śmietana
Pora kroimy w cieniutkie półplasterki, jabłko ścieramy na tarce jarzynowej, skrapiamy cytryną. Mieszamy majonez ze śmietanką w ulubionych proporcjach, doprawiamy jeśli trzeba. Wszystko mieszamy i zostawiamy żeby się przegryzło.

Smacznego !!!

piątek, 14 maja 2010

ciągle pada....

Ciągle pada.... asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby....
Normalnie z tą pogodą to porażka. Samopoczucie fatalite... Nastrój iście listopadowy. Brrrry.
I tak dzisiaj przy śniadaniu pomyślałam i wykonałam to co poniżej.

Zbliża się Dzień Mamy. Z tej okazji na moją stronkę BimBamBom wrzuciłam nowy "projekcik" do wykonania razem z dzieckiem - to zadanie dla taty. Pokaże go Wam również tutaj, a co :)
Technika jak zawsze szkolna - jest to klips na pamiętałki lub zdjęcie.



I z pamiętnika balkonowego ogrodnika...

Zielicha mi się rozrastają, zioła powiększyły się już o 1/3 w stosunku do stanu przy sadzeniu, więc widać dobrze im tu :) doszła mi jeszcze mięta pieprzowa.
Pokazuje również moje pomidorki - a raczej ich kawałeczek (reszta w skrzynkach)
W dużych donicach są maskotki a w tej mniejszej na przodzie malinowy karłowaty (obok wiszą poziomki "Alexandria").
Zobaczymy co wyrośnie.


I pierwsze zawiązki truskawek.


piątek, 7 maja 2010

tortowo


I kolejny z moich tortów - nie jestem zadowolona z efektu niestety, miałam trochę inny zamysł.
No ale wyszło jak wyszło, inaczej już nie będzie. Lukier z www.tortownia.pl tym razem brązowy - o smaku i zapachu czekolady. Na wierzchu gwiazdki z białego i blado różowego lukru (mało widać różnicę koloru na zdjęciach niestety).

Zabawa "10 zdjęcie"

Ivcia z Zieleńca zaprosiła mnie do zabawy w dziesiąte zdjęcie z komputera i oto i ono.

Zdjęć bardzo archiwalnych na komputerze nie mam bo zmienialiśmy i archiwizację przeprowadziliśmy, ale ubiegły rok zostawiłam z sentymentu.
Powyższe zdjęcie zostało zrobione 7 marca 2009r. Mój synek ma na nim 1 dzień. Urodził się w piątek 6 marca, a w sobotę 7 marca w południe wypisali nas ze szpitala, pech chciał że nie miał nas kto zawieźć do domu naszego własnego, więc na ten jeden dzień wylądowaliśmy z Bąblem u moich rodziców (zresztą mieszkali wtedy jeszcze w centrum stolicy i od nich było bliżej do szpitala niż ode mnie z obrzeża miasta - teraz i oni tu mieszkają). Byliśmy nie przygotowani na pomieszkiwanie z Bąblem u rodziców (którzy notabene byli na 2 tygodnie przed wyprowadzką, więc wszędzie były kartony, pudła i ogólnie do użytku było tylko łóżko), więc i nie było jego rzeczy - butelka (bo brak pokarmu a mały był Głodomorem pierwotnie) od zaprzyjaźnionej cudzoziemskiej sąsiadki, mleko w proszku kupione w jedynym otwartym sklepie.... ale i tak było cudnie :):) A ja byłam szczęśliwa jak nigdy :):) (również z powodu, że nie chcieli mnie już tam dłużej trzymać bo sajgon straszny, sauna w salach, przepełnienie). W niedzielę 8 marca byliśmy już w domku - piękny kobiecy dzień kobiet :)

A ja zapraszam do zabawy:
Anię i Fuerto
Zasady proste, trzeba umieścić dziesiąte w kolejności najstarsze zdjęcie jakie mamy w komputerze i opisać jego historię. Miłego szperania i wspomnień.



czwartek, 6 maja 2010

i po majówce

Wróciłam, pogoda nie dopisała w 100% ale nie ma co narzekać. Mały wybiegał się za wszystkie czasy, prywatna piaskownica była najważniejszym punktem dnia, jedzonko było cudne, przyroda obudzona i piękna....
A oto kilka fotek tego jak jest na "ranczu" mojego taty.
Boćki zadomowiły się po raz kolejny na gnieździe na pobliskim słupie i jak braknie im miejsca to sypiają na naszej latarni, no i jak widać zbierają "nasze siano"


A to koniki sąsiada, pasą się o miedzę od nas i jest ich mnóstwo, teraz cztery małe źrebaczki

A to wielkie drzewo, pięknie pachnie i to chyba stara czeremcha


Trochę dzikiej natury zanim tata wkroczył z kosiarką i zniszczył ten sielski obrazek

Czeremcha ogrodowa - pachnie obłędnie


W kraju kwitnącej wiśni (oby nie zmarzły)....


...i kwitnącej jabłoni

ukochane tulipany


A teraz coś jedzonkowego

.... początek.....
No i to co na talerzu: karkówka w piwie, cevepcici, skrzydełka (niewidoczne), szaszłyki warzywne i moja ulubiona grillowana cukinia. Okazało się, że Bąbel je tylko mocno doprawione mięsko z grilla, przygotowane specjalnie dla niego delikatne nie obchodziło go wcale, za to nasze jak najbardziej, pikantne, w marynacie i na gorąco. Smakosz nam rośnie.



A na koniec moje kwitnące już truskaweczki balkonowe - ależ się cieszę!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...